model aida w marketingu internetowym

Model AIDA w marketingu internetowym (+BONUS)

Chcesz zacząć pisać znacznie skuteczniejsze teksty w swojej komunikacji online? To świetnie. To jest wpis, w którym bardzo dokładnie poznasz model AIDA. Jeśli nie wiesz, na czym on polega, to po kilku minutach wyjdziesz stąd z konkretną wiedzą. Gotową do zastosowania od zaraz. Zaczniesz pisać teksty. Znacznie lepsze i częściej czytane, niż do tej pory. Scrolluj dalej.

Kiedyś zastanawiałem się nad tym, w jaki sposób tworzyć treści w komunikacji online. Chciałem unikać przypadkowych efektów i mieć pewien schemat, który mógłbym zastosować za każdym razem. Zarówno tworząc post na Facebooka czy LinkedIna, jak i treść na bloga lub do newslettera. I choć schematy czasami warto łamać i zaskakiwać swoich odbiorców, to w chwilach braku weny są bezcenne.

W taki sposób trafiłem na model AIDA. Ludzie z branży znają ten schemat bardzo dobrze. Również Ty powinieneś go poznać. I jeśli do tej pory tworzyłeś bez jakiejś odgórnie założonej wizji, to nic straconego. Od teraz będziesz mógł posługiwać się sprawdzoną strategią. Taką, która działa od wielu dziesięcioleci.

Model AIDA:

  • Attention – przyciągnięcie uwagi
  • Interest – zainteresowanie dalszą treścią
  • Desire – wzbudzenie pragnienia
  • Action – wezwanie do działania

Dlaczego model AIDA jest tak skuteczny?

Spotkałem się z opiniami, że model AIDA jest przestarzały. Już nie dostosowany do naszych czasów i warto stawiać na inne strategie w tworzeniu treści.

Wiesz co? Nie zgodzę się z tym. I oczywiście – nie jest to jedyna słuszna koncepcja. Nie każdy z niej korzysta. Jednak wiele tekstów internetowych, z którymi się spotykasz, powstaje właśnie na tej bazie. Dlaczego? Po prostu model AIDA jest skuteczny.

Według mnie jego największą zaletą jest prostota. Łatwo przyswoić i zapamiętać kluczowe założenia. W związku z tym, jeśli do tej pory działałeś bez planu, to zmień to. Nie komplikuj też zbytnio bez potrzeby. Postaw na sprawdzony schemat, z którego w swoich przekazach reklamowych korzystają największe światowe koncerny.

Pamiętaj: co prawda model AIDA powstał dziesiątki lat temu, ale nie ma to znaczenia. Ty dzisiaj możesz go użyć we wszystkich swoich treściach online. Zarówno pisząc teksty na stronę internetową, jak i posty w Social Media, a także wiadomości e-mail do Klientów.

Zanim przejdziemy do sedna sprawy, to jeszcze rzut oka na historię. Model AIDA powstał w 1898 roku. To między innymi dlatego dzisiaj czasami możesz usłyszeć, że to przestarzała koncepcja. Jej autorem jest Elias St. Elmo Lewis, który znalazł się w Galerii Sław Reklamy.

Model AIDA: Attention

Każdy z etapów jest bardzo ważny, ale ten jest szczególnie istotny. Już na starcie można bowiem “spalić temat”. Jeśli na początku nie przyciągniemy uwagi czytelnika, to możemy zapomnieć, że przejdzie przez kolejne szczeble drabiny zainteresowania.

Kilka lat temu opublikowane zostały wyniki badań, które wywołały spore poruszenie. Na ich bazie wynikało, że człowiek potrafi skupić uwagę średnio przez osiem sekund. To krócej niż złota rybka. Dzięki temu właśnie ta złota rybka zyskała spory rozgłos w świecie marketerów w Polsce. Z tą historią mogłeś spotkać się już w wielu źródłach.

model aida w marketingu

Jak to ma się jednak do naszego dzisiejszego tematu? Otóż właśnie dlatego pierwszy etap w modelu AIDA jest tak istotny. Jeśli już na starcie nie przyciągniemy uwagi odbiorcy, to on będzie scrolował dalej, zmieni stronę internetową lub nawet nie otworzy maila.

W związku z tym już od początku musisz złożyć czytelnikowi obietnicę. Taką, która rozpali jego zmysły do czerwoności i będzie chciał jeszcze więcej.

I więcej.

I więcej.

Dlatego musisz pamiętać, że kluczem do sukcesu jest skuteczny nagłówek. Na pracę nad nim musisz poświęcić naprawdę sporo czasu. Musi być przemyślany i dopieszczony. Jeden z mistrzów świata reklamy – David Ogilvy – poszedł kiedyś w swoim stwierdzeniu bardzo daleko.

Aż 80 procent czasu powinniśmy poświęcić na pracę nad skutecznym nagłówkiem.

I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Także w świecie online, w którym bombardowani jesteśmy niezliczoną ilością rozpraszaczy. Zdecydowanie większą, niż przed laty konsumenci mediów tradycyjnych.

Jak wykorzystać to w praktyce? Jest kilka sposobów, którymi warto się bawić i testować w swojej komunikacji. Na przykład:

  • Podaj liczby w nagłówkach
  • Rozpoczynaj od pytania
  • Złóż obietnicę, obok której czytelnik nie będzie mógł przejść obojętnie

Model AIDA: Interest

W ten naturalny sposób przechodzimy do drugiego etapu. Miałeś złożyć obietnicę, pamiętasz? Nadchodzi czas weryfikacji. Musisz udowodnić, że nie rzucałeś słów na wiatr.

Jeśli Twój czytelnik dotrwał do tego momentu, to gratulacje. Prawdopodobnie rozpocząłeś tekst od dobrego nagłówka. Teraz przyszła pora na kolejny mega ważny krok. Musisz utrzymać wysokie tempo. Nie zwalniaj. Jeśli tutaj zawiedziesz, to stracisz czytelnika.

Świetnie w tym momencie sprawdzą się chociażby wszelkiego rodzaju filmy instruktażowe. Wywołaj zainteresowanie pokazując, jak działa Twój produkt.

Jeśli udało Ci się sprowadzić czytelnika na przykład na Twoją stronę internetową z wybranym produktem, to świetnie. Teraz musisz opowiedzieć całą historię w ten sposób, aby podtrzymać zainteresowanie. A co ważniejsze…

Model AIDA: Desire

… dać sobie możliwość przejścia do etapu numer trzy.

Jeśli nadal Twój potencjalny Klient jest zainteresowany i czyta Twoje treści, to wielkie brawa. W poprzednich dwóch krokach najpierw przyciągnąłeś uwagę, a następnie podtrzymałeś zainteresowanie.

Nie trać koncentracji. Jesteśmy dopiero w połowie drogi. Czas na wzbudzenie pożądania.

To bardzo ważny, ale jednocześnie trudny moment. Z pewnością wielokrotnie zetknąłeś się z nudnymi treściami na wielu stronach internetowych. Takimi, gdzie opisywany był produkt i wypunktowane jego wszystkie zalety.

Niby wszystko się zgadzało, ale… No właśnie. Brakowało tego czegoś. Brakowało podkreślenia tego, co tak naprawdę TY możesz zyskać korzystając z tej oferty. Z jakimi korzyściami dla CIEBIE wiąże się dana propozycja.

Tak naprawdę to jest krytyczny moment, w którym wszystko możemy zaprzepaścić. Sprowadziliśmy użytkownika na naszą stronę internetową, zainteresowaliśmy go, ale teraz trzeba dać mu kolejny bodziec.

Typową techniką na tym etapie jest pokazanie tego, jak jest przed skorzystaniem z oferty, a jak będzie po. Namalowanie obrazu w głowie użytkownika, po którym pragnienie będzie tak potężne, że przejdzie do kolejnego etapu.

Musimy pokazać, jak bardzo poprawi się jego życie po skorzystaniu z oferty. I nie ma znaczenia tutaj to, czy Twoja propozycja ma wpływ na jego zdrowie, finanse, samorozwój czy potencjalną oszczędność czasu.

Oczywiście nadal mogą tutaj pojawiać się wątpliwości.

Zresztą sam pomyśl. Jesteś na stronie internetowej i zastanawiasz się nad zakupem. Jednak nadal gdzieś tam z tyłu głowy pojawia się pytanie: “A co jeśli to nie jest to, czego szukam? Jeżeli to nie jest tak dobre, a ja wydam tak dużo kasy?”.

W świecie online marketingu w tym momencie często zdejmowana jest ta presja. W jaki sposób?

“Masz wątpliwości? Nie ma problemu. Dajemy Ci okres próbny, po którym sam zdecydujesz”.

Na polskim i światowym rynku robi tak wiele marek. Oczywiście nie można tej taktyki zastosować w każdej branży, ale warto o tym pamiętać.

brand24

Model AIDA: Action

I nadszedł ten moment. Czas postawić kropkę nad i.

Czas wyraźnie podkreślić, czego tak naprawdę oczekujesz. Skuteczne “Call to Action”; czyli wezwanie do działania.

Nie możesz o nim zapominać. Nie możesz tego tematu bagatelizować. Nie bez powodu powstają całe długie opracowania poświęcone właśnie tylko i wyłącznie skutecznemu tworzeniu Call to Action.

W sieci można znaleźć całą masę świetnych case study, które podkreślają duże znaczenie wezwania do działania.

Kilka porad, które wyszperałem to:

  • spraw, aby CTA wyglądało jak przycisk;
  • pamiętaj, aby Twoje CTA wyróżniało się na tle całej strony;
  • najczęściej w CTA nie znajdziesz wiele tekstu. Ograniczają się one do 2-3 słów, np. “Kup teraz”; “Zarejestruj się”;
  • użyj na Twoim CTA nieco większej czcionki.

Jak dowiedzieć się, czy Twoje CTA jest skuteczne?

Tutaj do gry wkracza CTR, czyli wskaźnik klikalności.

Załóżmy zatem, że na Twojej stronie docelowej chcesz, aby użytkownicy rejestrowali się do newslettera. Przez ostatni miesiąc witrynę odwiedziło 100 osób, a 3 z nich kliknęło przycisk “Zarejestruj się”.

Twój CTR wyniósł 3%. W przyszłym miesiącu możesz zmienić treść Twojego CTA i sprawdzić, czy wynik ulegnie zmianie.

Bonus

Model AIDA przykłady – to mamy już chyba wyjaśnione. Mam nadzieję, że przedstawione w tym tekście informacje są dla Ciebie przydatne.

Tak jak mówiłem istnieją głosy, że jest to koncepcja przestarzała. Taka, która już nie pasuje do naszych czasów. Na jej bazie możesz znaleźć pewne zmodyfikowane modele.

Myślę, że warto się z nimi zapoznać. Dzisiaj zerknij na strategię, która mi osobiście również bardzo przypadła do gustu.

Przedstawił ją Danny Iny, którego bez problemu znajdziesz chociażby na LinkedIn. Właśnie na tym portalu społecznościowym kiedyś już pisałem o tej koncepcji.

Mam nadzieję, że nie będziesz miał mi za złe tego, że praktycznie słowo w słowo wkleję tutaj tamten wpis:

Pamiętacie jak pisałem o AIDA? Dzisiaj bardziej rozbudowany model [SPRAWDŹ KONIECZNIE]

I to nie jest tak, że model AIDA jest zły. Stosuję go bardzo często, ale można do tematu podejść inaczej.

AIDA składa się z 4 kroków. Danny Iny opracował model 6+1. Jest bardziej rozbudowany i pozwala na dogłębną analizę problemów.

  1. Przedstaw kontekst. Odpowiedz na pytanie: Kim jesteś i dlaczego ktoś ma wysłuchać tego, co chcesz powiedzieć.
  2. Zwróć uwagę (podobnie jak w AIDA).
  3. Wzbudź pragnienie. Pokaż co masz do zaoferowania w taki sposób, aby Twoi czytelnicy chcieli więcej.
  4. Wypełnij lukę. Zwróciłeś już uwagę i wzbudziłeś pragnienie. Teraz przyszedł czas na pokazanie tego, jakie będą konsekwencje, jeśli Twój czytelnik nie podejmie konkretnych działań.
  5. Rozwiązanie. Pokazujesz konkretne rozwiązanie i korzyści z niego płynące.
  6. Wezwanie do działania (to już znasz z AIDA).
  7. I ostatni – dodatkowy – krok. Wiarygodność. Musisz pokazać, że wiesz o czym mówisz. Jest to miejsce na pokazanie rekomendacji lub na przykład wiarygodnego case study.

Podsumowanie

I to na dzisiaj wszystko. Zostaw komentarz, jeśli ten tekst uznasz za wartościowy. Jednocześnie zapraszam Cię do mojej sieci kontaktów na LinkedIn, gdzie w bardziej skondensowanej formie z dużą częstotliwością dzielę się swoimi przemyśleniami na temat marketingu online. Zapraszam Cię również do sekcji kontakt.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o